Amnesty International Polska » Bądź aktywny » Kampanie » Stop Torturom w Wojnie z terroryzmem » A. Szpak: Zamknąć Guantanamo »
11 stycznia 2009 r. przypada siódma rocznica uwięzienia zatrzymanych w Guantanamo Bay, na Kubie. Prezydent-elekt Barack Obama zobowiązał się zamknąć to niesławne więzienie i mam wielką nadzieję, że słowa dotrzyma. Czas już najwyższy zamknąć obóz w Guantanamo, które tak czy inaczej na długi czas pozostanie plamą na amerykańskim honorze.
W Guantanamo Bay setki ludzi (w chwili obecnej około 250 osób, ogółem ponad 700) są więzione i torturowane przez USA; są oni pozbawieni jakichkolwiek praw, nie mają dostępu do pomocy prawnej ani prawa do kontaktu z rodziną. Jest to jaskrawy przejaw łamania praw człowieka, który musi się natychmiast zakończyć.
Geneza więzienia w Guantanamo wiąże się z wydarzeniami z 11 września 2001 r., kiedy to grupa uzbrojonych ludzi, należących do organizacji terrorystycznej Al Kaida, dokonała ataków na USA powodując ogromne zniszczenia materialne i śmierć około trzech tysięcy osób cywilnych, pochodzących z 80 różnych krajów. Przywódcy Al Kaidy i duża liczba jej członków oraz większość wyposażenia i urządzeń wojskowych mieściła się na terytorium Afganistanu; prawie cały ten kraj był pod kontrolą Talibów, którzy odmówili zaprzestania dawania schronienia Al Kaidzie i wydania jej przywódcy, Osamy bin Ladena. W takiej sytuacji, 7 października 2001 r. USA i ich sojusznicy zaatakowali siły zbrojne Talibanu i Al Kaidy. Wojska USA i Wielkiej Brytanii we współpracy z siłami Sojuszu Północnego (poprzedni rząd Afganistanu) bardzo szybko przejęły kontrolę nad większością Afganistanu. W trakcie działań zbrojnych zginęło wielu żołnierzy należących do obydwu stron; wielu zostało ujętych. 11 stycznia 2002 roku pierwsza grupa dwudziestu osób ujętych w Afganistanie przybyła do obozu X-Ray w Guantanamo Bay. Tego samego dnia amerykański sekretarz obrony Donald Rumsfeld oświadczył, że zatrzymani nie zostaną uznani za jeńców wojennych. Tydzień później przybyła następna grupa zatrzymanych i ich liczba przekroczyła 600.
7 lutego 2002 r. prezydent George W. Bush określił status zatrzymanych. Rzecznik prasowy Białego Domu ogłosił, że prezydent zadecydował, że: USA traktują i będą traktować wszystkich zatrzymanych w Guantanamo humanitarnie i w sposób odpowiadający zasadom III Konwencji genewskiej o traktowaniu jeńców wojennych z 1949 r.; Konwencja genewska znajduje zastosowanie do zatrzymanych Talibów, ale nie do zatrzymanych członków Al Kaidy; jednak również Talibowie nie są uprawnieni do statusu jeńców wojennych.
Wysocy urzędnicy administracji amerykańskiej określali zatrzymanych jako „najgorszych z najgorszych”; prezydent Bush nazwał ich „złymi ludźmi”, a sekretarz obrony D. Rumsfeld jako „twardy rdzeń, grupa dobrze wyszkolonych terrorystów”. Mimo to przez wiele lat zatrzymanym nie postawiono zarzutów i nie osądzono ich ani nie zostali oni uwolnieni. Stan ten można określić jako prawna czarna dziura. Rząd amerykański odmówił przestrzegania postanowień III Konwencji genewskiej z 1949 r. i bez żadnej weryfikacji wydał oświadczenie stwierdzające, że wszyscy zatrzymani to nielegalni kombatanci nieuprawnieni do statusu jeńca wojennego i ochrony płynącej z Konwencji genewskiej. Oznaczało to, że USA odmówiły zatrzymanym jakichkolwiek praw.
Mimo zwolnienia około 200 zatrzymanych, sytuacja nie poprawiła się. Część z nich została przekazana do krajów, w których grożą im tortury jak np. Egipt czy Arabia Saudyjska. Istnieją dowody, że zatrzymani byli i są torturowani i traktowani w nieludzki i upokarzający sposób. Przesłuchania trwające kilkanaście godzin bez możliwości skorzystania z toalety, przykuwanie do podłogi w pozycji praktycznie uniemożliwiającej ruch, pozbawianie możliwości snu, wystawianie na bardzo wysokie lub niskie temperatury, przypalanie papierosem, szczucie psami to tylko niektóre przykłady tego okrutnego traktowania. Zatrzymani, którzy zostali zwolnieni mówili również, że zbeszczeszczano Koran przez wrzucanie go do muszli klozetowej.
Odnośnie przyszłości osób zatrzymanych w Guantanamo, według doniesień amerykańskiej administracji tylko około 80 z nich zostanie osądzonych w postępowaniu karnym. Pozostaje mieć nadzieję, że po objęciu władzy przez Obamę osoby te zostaną osądzone przez amerykańskie sądy federalne bądź sądy wojskowe zapewniające wszelkie gwarancje sprawiedliwego i słusznego procesu. Gwarancji takich nie zapewniają działające obecnie w Guantanamo komisje wojskowe powołane w listopadzie 2001 r. i wielokrotnie modyfikowane w odpowiedzi na orzeczenia amerykańskiego Sadu Najwyższego uznające je za nielegalne i sprzeczne z amerykańską konstytucją. Warto dodać, że do chwili dzisiejszej skazano tylko kilku zatrzymanych: Amerykanina Johna Walkera Lidnha (na 20 lat pozbawienia wolności przed amerykańskim sądem), Amerykanina Jose Padillę (przed amerykańskim sądem na 17 lat pozbawienia wolności), Australijczyka Davida Hicksa (przez komisję wojskową na 9 miesięcy pozbawienia wolności w australijskim więzieniu w wyniku ugody; wyszedł z więzienia w grudniu 2007 r.), Jemeńczyka Ali Hamza al-Bahlula (na karę dożywotniego pozbawienia wolności), Jemeńczyka Salima Ahmeda Hamdana (przez komisję wojskową na 5,5 roku pozbawienia wolności; po odjęciu lat spędzonych w Guantanamo zostało mu pięć miesięcy, jednak amerykańska administracja stwierdziła, że jako nielegalny kombatant Hamdan nawet po odbyciu kary miał pozostać w Guantanamo; ponadto amerykański rząd domagał się co najmniej 30 lat pozbawienia wolności).
W ostatnich miesiącach media zainteresowały się amerykańskimi rozmowami z innymi państwami odnośnie przyjęcia przez te ostatnie zatrzymanych w Guantanamo na swoje terytorium; tych zatrzymanych, którzy nie zostaną osądzeni na drodze postępowania karnego, a którzy nie mogą zostać odesłani do swoich państw, gdyż mogą im tam grozić tortury lub nieludzkie traktowanie. Do tej pory zgodziły się na to W. Brytania, Niemcy i Portugalia, odmówiły Szwecja, Holandia, Australia i Polska, zastanawia się Hiszpania. Holandia stwierdziła, że skoro USA same stworzyły problem Guantanamo, same powinny go rozwiązać. Myślę jednak, że odpowiedzialność za los zatrzymanych – wielu z nich niewinnych, bezprawnie i niesłusznie pozbawionych wolności, torturowanych i nieludzko, poniżająco traktowanych – spoczywa na całej społeczności międzynarodowej i skoro USA w końcu zdecydowały się zamknąć niesławny obóz w Guantanamo należy im w tym dopomóc, kierując się przede wszystkim względami przestrzegania praw człowieka, a nie względami politycznymi. Odpowiedzialność za zapewnienie podstawowych standardów każdej istoty ludzkiej spoczywa na każdym państwie z osobna i wszystkich razem tworzących społeczność międzynarodową właśnie.
Na zakończenie warto również dodać, że USA – poprzez swoje działania w Guantanamo – przyczyniły się raczej do osłabienia własnego bezpieczeństwa narodowego oraz znacznego osłabienia, wręcz zniszczenia swego wizerunku państwa-ostoi demokracji, wolności i praw człowieka. Można nawet postawić tezę, że Guantanamo – jako już pewien symbol bezprawia i niesprawiedliwości, ikona bezprawia (icon of lawlesness) używając określenia Amnesty International – służy raczej jako narzędzie rekrutacji terrorystów i napędza niechęć, a wręcz fanatyczną nienawiść do Ameryki. Jak słusznie podkreślił Sekretarz Generalny ONZ, „poszanowanie praw człowieka, podstawowych wolności oraz zasady rządów prawa stanowią narzędzia konieczne dla zwalczania terroryzmu, a nie przywileje, które można poświęcić w chwili napięcia”.
grudzień 2008
Agnieszka Szpak
Agnieszka Szpak jest doktorem prawa, autorką książki „Status prawny zatrzymanych w Guantanamo Bay”, pracuje na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.
