Romowie: Siłą eksmitowani z domów w Rumunii

Norma Cruz: Walczy o prawa kobiet w Gwatemalii

Ojciec Alejandro Solalinde Guerra: dba o bezpieczeństwo imigrantów w Meksyku

Femi Peters: działacz opozycji z Gambii

Zobacz i posłuachaj o bohaterach Maratonu

Continue reading Zobacz i posłuchaj o bohaterach Maratonu

sprawa Sakineh Asztiani

sakineh_demo
Wczoraj anglojęzyczny kanał irańskiej telewizji nadał kolejny dokument o Sakineh Asztiani. Zawierał on rekonstrukcję morderstwa męża Sakineh, przez nią zagrane i zmontowane z policyjnymi zdjęciami zwłok.
Tezy tego filmu wydają się aktualną wersją tej sprawy według irańskich władz: Continue reading sprawa Sakineh Asztiani

Aby tegoroczny Maraton doprowadził do wielu spotkań takich jak te!

Tego wam wszystkim życzymy

Mamy media;-)

Przede wszystkim, kupcie dziś Wyborczą – w niej spory materiał Pawła Smoleńskiego o Draginji Nadażdin, dyrektorce Amnesty Polska. Natomiast portal ngo.pl wczoraj opublikował rozmowę z naszym byłym prezesem – choć ta funkcja nigdy nie wyczerpywała roli Bogusława, który był przede wszystkim przez wiele lat dobrym duchem i opoką ciągle rotującego warszawskiego środowiska AI.
Tutaj znajdziecie relację z wczorajszego przedmaratonowego panelu w Collegium Civitas.
Tutaj wywiad z Draginją z „Komentarzy Radia TOK FM” z czwartku.
Zobacz maratonową galerię na wp.pl.
Maraton w Birczy

Kraków – Maraton rozpoczął list napisany przez europosłankę Różę Thun. Continue reading Mamy media;-)

Maraton na świecie

W tym roku maratonowe listy są pisane w około 50 krajach (tradycyjnie, sekcja karaibska jest odpowiedzialna za to „około”). Dziś swoje listy napisali też pracownicy „centrali” AI – Międzynarodowego Sekretariatu w Londynie, którzy na codzień zbierają informacje, będące podstawą wszystkich naszych działań, w tym i Maratonu. Było ich 548.
IS LWM event3
U nas będzie znacznie więcej, prawda?
Continue reading Maraton na świecie

Grupy lokalne zapraszają na Maraton

W wielu miastach Maraton poprzedziły widowiskowe akcje uliczne.

Zobaczcie filmy z Katowic i Lublina!

Happening Lubelskiej Grupy Amnesty International
Continue reading Grupy lokalne zapraszają na Maraton

Puste krzesło Liu Xiaobo

puste_krzesla

W piątek krzesło Liu Xiaobo będzie puste. Nie będzie mógł osobiście odebrać Pokojowej Nagrody Nobla, przebywa w chińskim więzieniu. Pokaż, że jesteś przeciw, zmieniając zdjęcie profilowe na obrazek poniżej. A w sobotę – wezwij do uwolnienia Liu Xiaobo pisząc do władz Chin na Maratonie Pisania Listów!
Continue reading Puste krzesło Liu Xiaobo

oficjalny spot Maratonu Pisania Listów 2010

dla tych, co go jeszcze nie widzieli. Miłego oglądania!

Nikaragua. Listy solidarności dały nam siłę

Podczas poprzedniego Maratonu Pisania Listów tysiące sympatyków Amnesty International napisało w sprawie dziewięciu kobiet z Nikaragui – obrończyń praw człowieka – którym groził proces. Oskarżyciele twierdzili, że kobiety popełniły przestępstwo prowadząc kampanię na rzecz prawa kobiet i dziewcząt do dostępu do bezpiecznych i skutecznych usług z zakresu zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego. Twierdzili również, że kobiety te popełniły w 2003 roku przestępstwo rzekomo popierając prawo dziewięcioletniej dziewczynki, która została zgwałcona i zaszła w ciążę, do bezpiecznej i zgodnej z prawem aborcji. Postępowanie przeciwko kobietom zostało wreszcie zamknięte w maju 2010.

Ana Maria Pizarro pracuje w biurze oblepionym listami solidarnościZ Amnesty International zetknęłam się, kiedy w listopadzie 2008 roku wysłanniczki tej organizacji przyjechały do Nikaragui, aby zebrać informacje przed akcją mającą nas wesprzeć – dziewięć feministek, działaczek praw człowieka, postawionych w stan oskarżenia  przez ludzi z rządu i Kościoła Katolickiego.

Wiedziałam, że rozpocznie się kampania, ale nie wiedziałam, jak to będzie wyglądać w rzeczywistości.

W ciągu kilku dni do Centrum SI Mujer (organizacja walcząca o prawa kobiet, gdzie pracuję) przyszły setki listów. Pomyślałyśmy, że najlepszym miejscem dla nich byłaby wystawa na ścianach w poczekalni, aby każdy, kto tędy przechodzi, mógł je przeczytać. Na początku wypełniłyśmy tylko jedną ścianę, ale listy nadal przychodziły, aż zapełniły trzy kolejne. W końcu musiałyśmy jeszcze dodać składany parawan. W listopadzie 2010, mimo że ciągle przychodzą, naliczyłyśmy 2 600 listów w samym Centrum SI Mujer.
Ludzie, którzy czytali te listy, spędzali nad tym dużo czasu.  Przychodziły w różnych językach, z rysunkami, wierszami, kwiatkami, serduszkami. Każdy z wiadomością pełną nadziei i wsparcia i życzeniami, aby prześladowania skończyły się jak najszybciej. Te listy sprawiły, że czułyśmy wsparcie wielu ludzi, których być może nigdy nie uda nam się poznać. Continue reading Nikaragua. „Listy solidarności dały nam siłę”

“Egipskie więzienia nie są miejscami na miarę naszych czasów”

- pisze działacz na rzecz praw Beduinów i bohater zeszłorocznego Maratonu Pisania Listów

Walka Beduinów z półwyspu Synaj o ich prawa zapoczątkowana została 27 kwietnia 2007 roku serią strajków okupacyjnych, demonstracji oraz konferencji. W tym kontekście Beduini zaplanowali protest który miał odbyć się 1 stycznia 2008 roku. Napisałem na blogu proteście i moim zamiarze uczestniczenia w nim. W nocy 26 grudnia 2007 roku, na pięć dni przed protestem Ranad miała gorączkę, a ja z żoną robiliśmy jej zimne okłady. Zawsze staraliśmy się stosować tradycyjne metody leczenia, jak to tylko możliwe unikając wszelkich chemicznych substancji.

Zapomniałem napisać, że Ranad to nasza córka. Miała w tym czasie trzy lata. Wiele czasu szukaliśmy dla niej imienia. Postawiliśmy dwa warunki: imię miało nie wiązać się ściśle z żadną kulturą, a jego zapis w każdym znanym nam języku powinien być jednakowy. Imię pochodzi od rand, małego drzewka o słodkim zapachu, rosnącego na pustyni. Nasi przodkowie, Beduini z Synaju przez ponad 2 000 lat wyrabiali z niego wianki, które zakładali konnym jeźdźcom na głowy.

Ranad zasnęła, a około drugiej nad ranem usłyszałem walenie do drzwi. Gdy otworzyłem dwunastu ubranych po cywilnemu funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa wtargnęło do domu.

Powiedziałem “Proszę! Tutaj śpi chore dziecko.” Zabrali wszystko: komputer, płyty CD oraz moje dokumenty. Przetrząsnęli cały dom. Włożyli rzeczy do worka, a mi skuli ręce za plecami żelaznymi kajdankami. Później mnie zabrali…
Mussad Abu Fagr z córką Ranad
Wypuścili mnie 13 lipca 2010 roku, około godziny osiemnastej. Pomiędzy datą aresztowania, a dniem w którym wypuścili mnie na wolność spędziłem 30 miesięcy i 17 dni jako więzień „niebezpieczny”. Przenoszono mnie pomiędzy ponad siedmioma lokalizacjami, trzema więzieniami, oraz czterema miejscami przetrzymywania, z których jedno było pomieszczeniem magazynowym w piwnicy jednego z departamentów policji. Spędziłem tam 10 dni, podczas których doznałem największego okrucieństwa w całym moim życiu. Przetransportowano mnie 20 000 kilometrów na pace ciężarówki, podczas gdy ręce skute miałem za plecami. Władze mojego kraju odrzuciły 21 sądowych nakazów wypuszczenia mnie na wolność. Złapałem kilka chorób skóry – części z nich wciąż nie udało mi się wyleczyć.

Egipskie więzienia nie są miejscami na miarę naszych czasów, a było by niesprawiedliwością wobec okresu średniowiecza gdybyśmy powiedzieli że są takie jak wtedy. Ponad czterdzieści osób spało w celi przeznaczonej dla ośmiu. Słońca nie widziałem wcale, z wyjątkiem kilku minut co 21 dni gdy miałem widzenia z rodziną. W tej nieludzkiej sytuacji, mającej na celu odcięcie więźnia od świata, uwaga świata łagodziła cierpienie. Tym co sprawiało mi przyjemność, podnosiło na duchu i wspierało by stawić czoła strażnikom były tysiące listów jakie otrzymałem za pośrednictwem  Amnesty International, z wszystkich zakątków świata. Zainteresowanie tej i innych organizacji społecznych moją sprawą, wasza wytrwałość w dążeniu do rozwiązania mojej sprawy oraz presja jaką nieustępliwie wywieraliście na władze mojego kraju by zapewnić mi wolność podnosiła mnie na duchu.

Musaad Abu Fagr

tłum. G. Cichowicz