Libia: Przerażająca przemoc zmusza migrantów do ryzykowania własnym życiem

Uchodźcy oraz migranci w całej Libii doświadczają gwałtów, tortur i porwań dla okupu, za co odpowiedzialni są handlarze nielegalnym towarem i przemytnicy. Do tego dochodzi wyzysk ze strony pracodawców, prześladowania religijne oraz inne ataki uzbrojonych grup i przestępczych gangów, pokazuje Amnesty International w opublikowanym dziś materiale.

Raport „Libia jest pełna okrucieństwa”: porwania, przemoc seksualna, znęcanie się nad migrantami i uchodźcami ukazuje koszmarną sytuację w Libii. W jej rezultacie wielu decyduje się na desperacki krok i ryzykuje własnym życiem podczas przeprawy przez niebezpieczne morze, żeby znaleźć schronienie w Europie. 
-Koszmarne warunki dla migrantów w połączeniu z narastającym bezprawiem i coraz liczniejsze starcia zbrojne szerzące się w kraju obrazują jak bardzo niebezpieczne stało się życie w tym państwie. Bez jakiegokolwiek wsparcia systemowego, zapewniającego poczucie bezpieczeństwa, migranci i uchodźcy muszą oddać się w ręce przemytników, którzy bez najmniejszych skrupułów szantażują ich i znęcają się nad nimi – twierdzi Weronika Rokicka, koordynatorka kampanii Amnesty International.
-Społeczność międzynarodowa tylko przyglądała się, jak Libia pogrąża się w chaosie po zakończeniu interwencji zbrojnej NATO w 2011 roku. To wzmocniło grupy zbrojne, które czują się całkowicie bezkarni. Światowi przywódcy muszą ponieść odpowiedzialność i stawić czoła następstwom, w tym m.in. zwiększeniu się liczby uchodźców i migrantów, którzy uciekali przed konfliktem i narastającą przemocą w Libii. Osoby ubiegające się o azyl i migranci należą do najbardziej bezbronnych grup w Libii, dlatego też ich sytuacja nie może zostać zignorowana.
Przez lata Libia była zarówno celem jak i krajem tranzytowym dla wielu uchodźców oraz migrantów, którzy uciekali przed biedą, konfliktami zbrojnymi czy prześladowaniami w Afryce Subsaharyjskiej i na Bliskim Wschodzie. Wiele osób dociera do Libii w nadziei, że dostanie się dalej do Europy. Jednakże wzrost bezprawia i groźby ze strony uzbrojonych grup zwiększyły ryzyko, któremu muszą stawić czoła te osoby. Doszło do tego, że społeczności migrantów, które od lat mieszkały i pracowały w Libii musiały uciekać łodziami do Europy. Przemoc w centrach detencyjnych, gdzie znajdują się tysiące migrantów i uchodźców, w tym również dzieci, a na domiar złego nieograniczone zatrzymania w okropnych warunkach to kolejne powody, dla których tak wiele osób decyduje się na ucieczkę.
Ze względu na ograniczoną liczbę bezpiecznych dróg lądowych prowadzących do Europy, syryjscy uchodźcy również wyruszają do Libii, aby podjąć próbę niebezpiecznej przeprawy przez morze by dotrzeć do brzegów Europy.
Podczas nadzwyczajnego szczytu, który odbył się w Brukseli w zeszłym miesiącu, Rada Europejska ogłosiła plany względem zwiększenia środków na operacje poszukiwawcze i ratownicze prowadzone na Morzu Śródziemnym.
-Zobowiązanie podjęte przez przywódców UE dotyczące zwiększenia środków na operacje poszukiwawcze i ratownicze to pozytywny krok, jednak więcej osób będzie ginąć na Morzu Śródziemnym, jeżeli statki ratownicze nie będą wysyłane natychmiastowo i nie będą docierać do miejsc najbardziej zagrożonych katastrofami. Ponadto statki te powinny być dostępne tak długo, jak znaczny odsetek migrantów z Libii będzie opuszczał ten kraj – twierdzi Weronika Rokicka.
Rada Europejska ogłosiła również plany, których celem jest zwiększenie wysiłków na rzecz zidentyfikowania, przechwycenia i zniszczenia łodzi, które są używane przez przemytników. Te środki będą przedmiotem dyskusji podczas dzisiejszego spotkania Wysokiego przedstawiciela Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Federici Mogherini z Radą Bezpieczeństwa ONZ. Jeżeli środki te zostaną wprowadzone w życie, to mogą doprowadzić do sytuacji, w której tysiące migrantów i uchodźców znajdzie się w pułapce, jaką jest strefa działań wojennych w Libii.
-Wprowadzenie środków uderzających w przemytników bez zapewnienia bezpiecznych alternatywnych przepraw dla ludzi zdesperowanych na tyle, żeby uciekać z ogarniętej konfliktem Libii, nie rozwiąże problemu migrantów i uchodźców, a może być również ogromnym zagrożeniem – uważa Rokicka.
W obawie przed skutkami ubocznymi konfliktu w Libii, Egipt i Tunezja również zdecydowały się na zaostrzenie przepisów granicznych. W wyniku tych decyzji migranci i uchodźcy, którym często przemytnicy, gangi przestępcze lub libijscy pracodawcy kradli lub konfiskowali paszporty, musieli decydować się na pełną niebezpieczeństw przeprawę do Europy, która pozostawała jedyną drogą ucieczki z kraju.
-Świat nie może w dalszym ciągu uchylać się od obowiązku zapewnienia schronienia, osobom uciekającym przed okrutną przemocą. Kraje sąsiedzkie, w tym Tunezja i Egipt, muszą otworzyć swoje granice, aby zapewnić schronienie każdej osobie uciekającej przed przemocą i prześladowaniami w Libii – twierdzi Weronika Rokicka.
Amnesty International wzywa również zamożne państwa do zwiększenia liczby ośrodków dla uchodźców oraz jednocześnie wzywa społeczność międzynarodową do podjęcia działań mających na celu rozwiązanie problemu łamania praw człowieka i poważnych pogwałceń międzynarodowego prawa humanitarnego, których dopuściły się wszystkie strony konfliktu w Libii.
Prześladowania religijne
Chrześcijańscy migranci i uchodźcy w Libii znajdują się w szczególnym niebezpieczeństwie, które stwarzają uzbrojone grupy mające na celu wprowadzenie własnej interpretacji prawa islamskiego. Część osób z Nigerii, Erytrei, Etiopii i Egiptu zostało uprowadzonych, a następnie byli torturowani, prześladowani i bezprawnie zabijani z powodu wyznania. Ostatnio zabito co najmniej 49 chrześcijan, głównie z Egiptu i Etiopii. Części z nich odcięto głowę, a pozostali zostali rozstrzelani podczas masowej egzekucji. Przyznała się do tego grupa, która nazywa siebie Państwem Islamskim.
Migranci i uchodźcy doświadczają również porwań, tortur, kradzieży i napaści dokonywanych przez przestępcze gangi i przemytników ludzi. Dochodzi do tego zazwyczaj na południowych granicach Libii oraz wzdłuż tras przemytniczych prowadzących na wybrzeże Libii.
Trzydziestoletni Charles z Nigerii opowiedział Amnesty International o tym, jak w zeszłym miesiącu zdecydował się uciec do Europy przy pomocy łodzi, a wszystko to z powodu porwania i licznych napaści dokonanych przez członków przestępczego gangu, pochodzącego z miasta Zuwara, znajdującego się na wybrzeżu Libii. Udał się do tego miasta, aby uciec przed zmasowanym ostrzałem i walkami toczącymi się w Trypolisie.
„Nie dość że okradliby nas to i jeszcze by nas pobili. Nie mogę się poskarżyć policji, bo oni nas nie lubią… W październiku 2014 roku czterech mężczyzn porwało mnie… ponieważ zobaczyli mnie z Biblią” – opowiada Charles.
Zabrali mu pieniądze i telefon, a do tego przetrzymywali przez dwa dni, podczas których torturowali go i bili, dopóki nie udało mu się uciec pewnej nocy przez okno.
-Takie dramatyczne opowieści o niebezpieczeństwie, które popycha migrantów i uchodźców do ucieczki z Libii podkreślają jak ważne jest ratowanie ludzkiego życia na Morzu Śródziemnym. Przywódcy europejscy muszą zapewnić migrantom i uchodźcom możliwość ucieczki przed konfliktem. Nie można doprowadzać do sytuacji, w której lekceważymy masowe naruszenia praw człowieka w Libii uznając, że mają miejsce się poza terytorium Europy i nas nie dotyczą – twierdzi Weronika Rokicka.
Przemoc na trasach przemytniczych: porwania, wymuszenia i przemoc seksualna
Migranci i uchodźcy doświadczają przemocy na każdym odcinku tras przemytniczych – od wschodniej i zachodniej Afryki po wybrzeża Libii.
Migranci i uchodźcy z Afryki Subsaharyjskiej, w tym również pozbawione opieki dzieci, są uprowadzani dla okupu na trasach przemytniczych prowadzących na wybrzeże libijskie. W czasie porwania są poddawani torturom i innym formom znęcania się, a wszystko po to, żeby wymusić na nich i ich rodzinach zapłacenie okupu. Ci którzy nie są w stanie zapłacić są przetrzymywani jako niewolnicy i padają ofiarami wyzysku – zmusza się ich do pracy bez wynagrodzenia, a do tego są bici i okradani.
Czasami przemytnicy przekazują migrantów i uchodźców grupom przestępczym, gdy tylko przekroczą oni granicę w pobliżu pustyni lub gdy dotrą do głównych miast tranzytowych znajdujących się wzdłuż tras migracyjnych np. do miasta Sabha na południowym zachodzie, czy do miasta Adżdabija znajdującego się nad wybrzeżem na wschodzie Libii.
Migranci i uchodźcy, z którymi udało się porozmawiać Amnesty International powiedzieli, że przemytnicy uważali ich za „niewolników” i traktowali ich „jak zwierzęta”. Jeden z nich powiedział, że przemytnicy przetrzymywali ich w brudnym, zatłoczonym pomieszczeniu bez toalety, koców, materaców, a karmili ich tylko suchym chlebem.
„W rzeczywistości to jeden wilki biznes. Zatrzymują cię, więc musisz zapłacić… Jeżeli nie odpowiesz na ich pytanie, to cię stłuką… gumowymi pałkami” – opowiada jeden z mężczyzn.
Kobiety, szczególnie te, które podróżują samotnie lub bez mężczyzn, są w poważnym niebezpieczeństwie, ponieważ mogą paść ofiarą gwałtu lub przemocy seksualnej ze strony gangów. Kobiety uprowadzone z tras przemytniczych, które nie są w stanie zapłacić okupu czasami są zmuszane do seksu w zamian za wypuszczenie lub zgodę na kontynuowanie podróży.
„Wiem, że jeden z przemytników wykorzystał trzy kobiety z Erytei. On je gwałcił, a one płakały. Zdarzyło się to co najmniej dwukrotnie” – opowiedział Amnesty International jeden ze świadków.
Inna kobieta z Nigerii opowiedziała, jak zaraz po przybyciu do Sabhy została zgwałcona przez 11 mężczyzn z uzbrojonej grupy.
„Zabrali nas za miasto na pustynię, związali ręce i nogi mojemu mężowi, a następnie przywiązali go do słupa. Zgwałcili mnie na jego oczach. Było ich w sumie 11” – opowiada kobieta.
Przemoc ze strony przemytników przed przeprawą łodzią 
Niektórzy migranci i uchodźcy opowiadali o tym, że przemytnicy przetrzymywali ich i bili w prowizorycznych domach w Libii nawet przez trzy miesiące w oczekiwaniu na większą liczbę pasażerów. Ofiary mówiły też o tym, jak przemytnicy ograniczali jedzenie i wodę oraz o tym, jak ich bili kijami i kradli ich własność.
Inny uchodźca z Syrii mówi o tym, jak byli transportowani przez słabo wentylowany samochód chłodnię: „Dwójka dzieci zaczęła się dusić i w pewnym momencie przestała oddychać. Rodzice dzieci bili je po twarzy, żeby je ocknąć. Waliliśmy w ściany, ale kierowca się nie zatrzymał” – opowiada Syryjczyk. Dzieci były później reanimowane.
Przemoc w centrach detencyjnych dla migrantów w Libii
Migranci i uchodźcy doświadczają również nieograniczonego zatrzymania w centrach detencyjnych dla migrantów w Libii, gdzie przebywają w potwornych warunkach, w których są poddawani torturom. Większość z nich została zatrzymana za bezprawne przekroczenie granicy i podobne wykroczenia. Ci, którzy zostali przechwyceni podczas przeprawy na łodziach do Europy przez straż przybrzeżną Libii, również przebywają w takich centrach.
Kobiety przetrzymywane w centrach doświadczyły również molestowania seksualnego i przemocy seksualnej. Jedna z kobiet opowiedziała Amnesty International o tym, jak w takim centrum służby zatłukły na śmierć ciężarną kobietę, która tam trafiła: „Zazwyczaj bili nas rurami z tyłu po udach. Nie oszczędzali nawet kobiet w ciąży. Nocami przychodzili do naszych pomieszczeń i chcieli z nami sypiać. Niektóre kobiety zostały zgwałcone. Jedna zaszła w ciążę… Właśnie dlatego zdecydowałam się dostać do Europy. Zbyt wiele wycierpiałam w więzieniu” – tłumaczy jedna z migrantek.
-Władze Libii muszą natychmiast położyć kres polityce zatrzymań uchodźców i migrantów, która opiera się tylko na ich statusie migracyjnym. Detencja wobec migrantów może być stosowana jedynie, gdy zachodzi taka konieczność i na możliwie najkrótszy okres – dodaje Weronika Rokicka.
Tłumaczył: Paweł Parchomenko

Podoba Ci się to co robimy? Nasze działania są możliwe dzięki regularnym darowiznom od osób prywatnych. Włącz się! Możesz zmienić lub uratować ludzkie życie!
Pomagaj prowadzić działania edukacyjne
Pomagaj wpływać na zmianę prawa
Pomagaj wysyłać badaczy do stref kryzysu

Działaj teraz!

Otwórzmy port dla uratowanych uchodźców!

Powiązane tematy

Powiązany temat

Webinarium: Sytuacja uchodźców na greckich wyspach. Nowy czy stary kryzys w Europie?

1163