„Przesiedlenie do innego kraju jest jak odrodzenie” – Amnesty International

„Przesiedlenie do innego kraju jest jak odrodzenie”

Mawaheb Elnour studiowała medycynę, gdy jej rodzina musiała uciekać po wybuchu konfliktu w Libii. Poniżej historia o tym jak straciła dom, znalazła nowy oraz o tym co działo się w pomiędzy.

 

"Jestem jednym z niewielu szczęściarzy" - powiedziała Mewaheb Elnour o swoim przesiedleniu z obozu dla uchodźców w Choucha do Irlandii. © Archiwum Prywatne
“Jestem jednym z niewielu szczęściarzy” – powiedziała Mewaheb Elnour o swoim przesiedleniu z obozu dla uchodźców w Choucha do Irlandii. © Archiwum Prywatne

Mieszkałam w Trypolisie z rodzicami, dwoma braćmi i siostrą. Właśnie skończyłam drugi rok medycyny, gdy w Libii rozpoczął się konflikt.

Nasze sąsiedztwo było stale bombardowane przez siły NATO. Każdego dnia bomby spadały na nas z nieba. Ludzie na ulicy nosili ze sobą broń, a kule latały w powietrzu.

Gdy żyje się w takich warunkach, człowiek stara się zachować spokój. Ale my baliśmy się. Rodzice byli przerażeni. Kilkanaście lat temu uciekli z Darfuru [jeden z regionów w Sudanie] do Libii i po raz kolejny byli w niebezpieczeństwie.

Pewnego dnia bombardowania były tak intensywne, że wszystkie drzwi i okna w domu gwałtownie się otworzyły.

Do obozu dla uchodźców w Choucha w Tunezji przybyliśmy w maju 2011 roku. Pierwszej nocy nie mogłam przestać płakać. Zastanawiałam się jak będzie wyglądało nasze życie, gdy stracimy wszystko to, co mieliśmy? Czy zostaniemy bezdomni, czy będziemy mieszkać w plastikowym namiocie wśród nieznajomych?

Następnego poranka ujrzałam setki białych namiotów rozbitych na pustyni. Takie miejsca człowiek widzi w telewizji i nie przypuszcza, że kiedyś znajdzie się w jednym z nich. Mnie to spotkało. Chciałam uciec.

Kilka pierwszych nocy w Choucha spędziłam u obcej rodziny, ponieważ w naszym namiocie zabrakło koców i materaców. Członkowie rodziny powiedzieli, że płakałam i krzyczałam przez sen. Poprosiłam, by obiecali, że nie powiedzą o tym moim rodzicom.

Dwa miesiące później usłyszałam o programie dobrowolnych przesiedleń. Ucieszyłam się, że jest nadzieja na wydostanie się z tego miejsca! Prawdę mówiąc, nie obchodziło mnie dokąd pojedziemy. Każde miejsce z prawdziwym dachem nad głową, łóżkiem i łazienką byłoby wystarczająco dobre. Wszędzie czułabym się bezpieczniej. Jedyną rzeczą, którą zapamiętałam z Choucha był brak poczucia bezpieczeństwa. Człowiek zawsze czegoś się bał: skorpionów, węży, obcych.

Czekaliśmy. Obóz powiększał się. Każdego miesiąca powtarzano nam: „w następnym miesiącu wyruszycie”.

Po siedmiu miesiącach pobytu w Choucha oznajmiono nam: „jutro jedziecie do Irlandii”. Nie mogłam w to uwierzyć. Każdy nam gratulował. Smutno było zostawić ludzi z obozu. Większość z nich w dalszym ciągu przebywa w Choucha. Każdego dnia kontaktuję się z nimi.

W Dublinie było zimno i deszczowo. Nie przeszkadzało mi to. W Choucha było tak gorąco, że nie obchodziło mnie czy kiedykolwiek jeszcze ujrzę słońce. Tu było zielono, pięknie i czysto. Ulice i budynki były niesamowite, a wszędzie roiło się od wielkich gołębi.

Po dwóch miesiącach pobytu w hotelu dla poszukujących azylu, wyruszyliśmy do miasta oddalonego o 30 km od Dublina. Jesteśmy szczęśliwi. Chcę wrócić na uniwersytet i zostać neurochirurgiem. Zawsze o tym marzyłam. W międzyczasie pracuję nad swoim angielskim, rysuję i maluję.

Podróż z Libii przez Choucha do Dublina uświadomiła mi, że dobre rzeczy się zdarzają. Trzeba znaleźć w sobie siłę, by przetrwać i nie stracić nadziei.

Jestem jednym z nielicznych szczęściarzy. Wiem, że wiele osób nie otrzymało takiej szansy jak ja. Musimy o nich pamiętać. Nikt w Choucha nie zasługuje na zapomnienie. Każdy ma prawo do nowego życia. Chcę powiedzieć, że przesiedlenie do innego kraju jest jak odrodzenie. Daje życie komuś kto stracił wszystko. O nikim nie powinno się zapominać.

Dobrowolne przesiedlenie jest jednym z trzech trwałych rozwiązań sytuacji uchodźców oraz pełni kluczową rolę w międzynarodowym podziale odpowiedzialności za tę grupę. Program dobrowolnych przesiedleń, który koordynuje UNHCR (Wysoki Komisarz NZ ds. Uchodźców) pozwala na zagwarantowanie ochrony uchodźcom oraz trwale rozwiązuje ich sytuację. Amnesty International prowadzi kampanię na rzecz zwiększenia ilości miejsc dla uchodźców w ramach programu dobrowolnych przesiedleń prowadzonych przez różne kraje na świecie.

Czytaj dalej

Strony po polsku:

Kampania dotycząca praw uchodźców i migrantów

Strony po angielsku:

Prawa uchodźców i migrantów
Kampania na rzecz dobrowolnych przesiedleń

Photo: ARIS MESSINIS/AFP/Getty Images

Podoba Ci się to co robimy? Nasze działania są możliwe dzięki regularnym darowiznom od osób prywatnych. Włącz się! Możesz zmienić lub uratować ludzkie życie!
Pomagaj prowadzić działania edukacyjne
Pomagaj wpływać na zmianę prawa
Pomagaj wysyłać badaczy do stref kryzysu

Działaj teraz!

Nie dla represji wobec osób niosących pomoc

Powiązane tematy

Powiązany temat

“Nie odbierzecie nam wspomnień” najlepszym filmem o prawach człowieka na festiwalu Millennium Docs Against Gravity!

Powiązany temat

Armenia/Azerbejdżan: Konflikt o Górski Karabach przyczyną wieloletniego cierpienia osób starszych – nowe raporty 

Powiązany temat

Izrael/OTP: Rośnie liczba bezprawnych zabójstw i innych przestępstw. Apartheid Izraela wobec Palestyńczyków musi się skończyć

5508