Rumunia: kolejne przypadki okrutnego traktowania dzieci – Amnesty International

Rumunia: kolejne przypadki okrutnego traktowania dzieci

Obawy Amnesty
International
<-xml:namespace prefix = o ns = -urn:schemas-microsoft-com:office:office- />


W ciągu
ostatnich sześciu miesięcy Amnesty International otrzymała kolejne doniesienia o
przypadkach złego traktowania dzieci przez rumuńskie organy państwowe.
Organizacja uważa, że opisane incydenty, w przypadku ich potwierdzenia, będą
stanowiły naruszenia ciążących na Rumunii zobowiązań wynikających z
międzynarodowych traktatów – Konwencji ONZ przeciwko torturom i innemu
okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu lub karaniu oraz art. 37
(a) Konwencji ONZ o prawach dziecka. Zgodnie z tą ostatnią, żadne dziecko nie
może być poddane torturom ani innemu okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu
traktowaniu czy karaniu.


Amnesty
International jest także zaniepokojona faktem, że w opisanych przypadkach złego
traktowania dzieci rząd rumuński nie zdołał przeprowadzić bezstronnego
dochodzenia ani pociągnąć winnych do odpowiedzialności.


 


 


Najnowsze doniesienia


 


Rzekome złe traktowanie
Ionu
ţa Manole


Jak wynika z
artykułu opublikowanego 4 listopada 2003 roku w lokalnym dzienniku Monitorul
de Suceava
,
piętnastoletni Ionu
ţ
Manole był źle traktowany przez policjanta w Burdujeni, na przedmieściach
Suceavy. 2 listopada 2003 roku Ionu
ţ
Manole grał z kolegami w piłkę na boisku przy Szkole Podstawowej nr 5. W pewnej
chwili, jak wynika z doniesień, mieszkający nieopodal starszy mężczyzna zaczął
awanturować się z chłopcami i zatelefonował do komisariatu policji w Burdujeni z
prośbą o pomoc. Po kilku minutach policjanci dotarli na boisko. Na ich widok
dzieci rzuciły się do ucieczki. Funkcjonariusze zaczęli je ścigać radiowozami z
włączonymi syrenami. Dzieci rozbiegły się w różnych kierunkach, tylko
Ionu
ţ
Manole
został zatrzymany. Chłopiec mówi, że słyszał, jak ktoś wołał: „Stój, bo
strzelam!”. Jeden z policjantów[1]
miał rzekomo przyłożyć pistolet do skroni chłopca, pchnąć go na ziemię, stanąć
na jego plecach i po zakuciu w kajdanki, wrzucić do radiowozu i zabrać do
wspomnianego starszego mężczyzny, by upewnić się, czy to właśnie ten chłopiec
rzucał w niego przekleństwami.


 


Jak
wynika z doniesień, świadkami tego zdarzenia było dwoje dzieci i dwie osoby
dorosłe. Jeden z dorosłych, Vasile Calistru, powiedział dziennikarzowi
Monitorul de
Suceava
:
„Najpierw myślałem, że chłopiec popełnił przestępstwo. Policjant obchodził się z
nim jak z najgorszym kryminalistą. Od dwóch tygodni wydzwanialiśmy na policję,
żeby przyjechała i aresztowała mężczyznę, który zamieszkał w pobliżu i atakował
nas nożem, ale nikt się tym nie zainteresował. A tu nagle, praktycznie bez
powodu, zaczynają wymachiwać bronią.” Po zdarzeniu Ionu
ţ
Manole został przetransportowany do komisariatu. Ojciec chłopca, Maricel Manole,
udał się tam natychmiast, lecz nie otrzymał żadnych wyjaśnień dotyczących
zatrzymania swojego dziecka.


 


           
Policja przyznała ponoć, że w istocie tak wyglądało aresztowanie
Ionuţa
Manole, lecz dodała, że postąpiła w taki sposób, ponieważ w sąsiedztwie SP nr 5
działała aktywnie grupa złodziei. „Policjanci aresztujący chłopca zachowywali
się w sposób właściwy. Odmówił on pokazania dowodu osobistego i uciekł z boiska
szkolnego, mógł więc należeć do szajki złodziei. Policjant nie mógł znać wieku
osoby, którą wezwał do poddania się i którą zakuł w kajdanki. Po przybyciu do
komisariatu okazało sie, że chłopiec jest w wieku 15 lat i 6 miesięcy i został
zwolniony”, oświadcza rzecznik Wojewódzkiego Inspektoratu Policji w Suceavie.


 


           
Po złożeniu skargi przez ojca chłopca rozpoczęto dochodzenie w tej
sprawie. Jednakże prokurator, uznając, że policjant postąpił prawidłowo,
postanowił nie wszczynać przeciw niemu postępowania karnego.


 


 


Rzekome
złe traktowanie I.G.
[2]


           
Zgodnie z oświadczeniem złożonym w
Związku na
rzecz obrony praw człowieka w Rumunii – Komitet Helsiński

(APADOR-CH, Komitet Helsiński w Rumunii) przez matkę szesnastoletniego I.G., 29
listopada 2003 roku jej syn został aresztowany za rzekomą kradzież pudełka
cukierków i odtransportowany do Komisariatu Policji nr 1 w
Bacău.
Chłopiec nie ujawnił swojej tożsamości i prawdziwego adresu zamieszkania, bojąc
się, że rodzice zostaną poinformowani o zdarzeniu. Kiedy jeden z policjantów
wziął I.G. do radiowozu i wiózł go pod wskazany adres, by potwierdzić miejsce
zamieszkania, chłopiec przyznał, że nie powiedział prawdy. W drodze powrotnej do
komisariatu, zakuty w kajdanki chłopiec był ponoć mocno bity przez policjanta w
głowę i w plecy. W komisariacie dalej go bito, tym razem przy użyciu sznura oraz
„ciosów karate”. Wezwany do komisariatu ojciec I.G. stwierdził na miejscu, że
twarz chłopca pokryta jest siniakami. Poprosił policjanta o uwolnienie syna,
lecz jego prośba została odrzucona. Ostatecznie chłopca wypuszczono około godz.
20.00 i ukarano mandatem w wysokości 400.000 lei (ok. 10 euro) za ukrycie
tożsamości.


 


           
Matka I.G. zauważyła w domu, że twarz i plecy chłopca pokryte są
siniakami. 2 grudnia 2003 roku I.G. udał się do Szpitala Sądowego w
Bac
ău,
gdzie potwierdzono pourazowe uszkodzenia ciała spowodowane uderzeniami ciężkim
przedmiotem i oświadczono, że chłopiec wymaga 7-9 dni ścisłej opieki medycznej.
Badania lekarskie wykazały także fioletowy obrzęk na prawej skroni chłopca,
siniaki na ramionach i obrzęk po lewej stronie głowy. Potwierdzono także, że
I.G. mógł doznać opisanych obrażeń 29 listopada 2003r. Kiedy stan dziecka uległ
pogorszeniu, najprawdopodobniej w wyniku doświadczonego złego traktowania,
lekarze Szpitala Wojewódzkiego poradzili rodzinie chłopca, by przeniosła go do
Szpitala Psychiatrycznego w Jassach, do którego został przyjęty 27 stycznia 2004
r. Gdy przedstawiciel APADOR-CH odwiedził rodzinę G. 4 lutego 2004 r., chłopiec
wciąż tam przebywał.


 


           
Także 29 listopada 2003 r. ten sam policjant brał udział w rzekomym złym
traktowaniu dziewiętnastoletniego Mariusa Gelu Ionic
ă.
W obydwu przypadkach Biuro Prokuratora przy Sądzie w
Bacău
postanowiło nie wszczynać postępowania karnego przeciw policjantowi ze względu
na brak dowodów.


 


 


Rzekome
złe traktowanie Florina Mateia Fieraru


W
artykule opublikowanym 7 lutego 2004 roku w ogólnokrajowym dzienniku
Evenimentul
Zilei

opisany został przypadek szesnastoletniego chłopca brutalnie pobitego przez
pijanego policjanta z Mioveni w województwie Arge
ş.
Florin Matei Fieraru kupował słodycze w ulicznym kiosku, kiedy został
zaatakowany przez zastępcę komendanta z Mioveni, oskarżony o posłużenie się
fałszywym banknotem wartości 10.000 lei (0,25 euro). Chłopiec zaprzeczył
oskarżeniu. Policjant wepchnął Florina Mateia Fieraru do pobliskiej restauracji,
gdzie, według doniesień, zaczął okładać go pięścią. Łokciem uderzył chłopca w
głowę, po czym złapał go za głowę i uderzył nią w okno tak mocno, że zostało ono
złamane. Towarzyszący komendantowi policjant uratował ostatecznie
chłopca.


 


           
Brat Florina Mateia Fieraru znalazł go na ulicy zalanego krwią i
pokrytego siniakami. Rodzina Fieraru złożyła skargę na policjanta, który
zaprzeczył, jakoby miał napaść na chłopca.


 


           
Biuro Prokuratora Okręgowego w Arge
ş
prowadzi dochodzenie w tej sprawie. Odpowiedzialny za nie funkcjonariusz
powiedział dziennikowi
Evenimentul
Zilei
,
że podejrzany policjant zrezygnował ze stanowiska oraz że po zakończeniu
dochodzenia może zostać zdegradowany. Potwierdził również, że w chwili zajścia
zdarzenia policjant był pijany.


 


 


Rzekome
złe traktowanie siedemnastoletniego chłopca, nazwisko nieznane


           
Dzięki artykułowi opublikowanemu 4 marca 2004 roku na łamach
Evenimentul
Zilei,

ujawniony został kolejny przypadek złego traktowania dziecka przez rumuńskiego
policjanta. Niewymieniony z nazwiska, siedemnastoletni chłopiec z Maderat, wsi w
województwie Arad, trafił do szpitala, po tym jak został pobity przez
policjanta. Chłopiec powiedział, że wyprowadził na pastwisko kozy jednego z
mieszkańców wsi. Po powrocie, nie zastał właściciela w domu, więc zostawił kozy
samopas. Niepilnowane zwierzęta zniszczyły łąkę sąsiada, którym okazał się
policjant z Pincota. Policjant rozzłościł się i bił chłopca, aż ten zemdlał.
Rodzice chłopca złożyli skargę na policjanta.


 


           
Jak donoszą źródła, w wyniku odniesionych obrażeń dziecko cierpi na
utraty pamięci oraz zawroty głowy. W dniu opublikowania artykułu chłopiec wciąż
czekał na badania mające wykazać ewentualne wewnętrzne obrażenia głowy, mogące
stanowić zagrożenie życia i mieć wpływ na jego zdrowie. Sprawą zajęła się
prokuratura.


 


 


Rzekome
złe traktowanie C.B.


           
Piętnastoletni C.B. powiedział przedstawicielowi APADOR-CH, że 6 marca
2004 r., między godziną 20.30 a 21.00, wracając z prywatnych lekcji, zauważył na
ulicy
Văcăreşti
w
Bukareszcie starcie pomiędzy policjantami i taksówkarzami. W chwilę po tym
nadjechali funkcjonariusze specjalnych sił interwencyjnych (SPIR), zaczęli bić
kierowców taksówek i wpychać ich do radiowozów. Kiedy C.B. chciał odejść z
miejsca opisywanych zdarzeń, jeden z policjantów powiedział funkcjonariuszowi
SPIR, by chłopca też zatrzymano. Według doniesień, pięciu funkcjonariuszy SPIR w
kominiarkach uderzało pięściami oraz kopało chłopca po głowie i po plecach.
Następnie wsadzano go do samochodu i razem z częścią taksówkarzy zawieziono do
Komisariatu Policji nr 14. Na wskutek odniesionych obrażeń krwawiły usta i nos
Cristiana Bujora (przedstawicielowi APADOR-CH pokazano kurtkę i spodnie chłopca,
całe zalane krwią). Mimo to, policjanci wciąż go bili. W komisariacie chłopca
przeszukano, kazano mu się umyć i ostatecznie o godz. 22.45 zwolniono. Choć
znajdował się w złym stanie, co było widoczne gołym okiem, policjanci nie
odwieźli go do domu ani nie zainteresowali się, czy jest ktoś, kto może go
odprowadzić.


           


           
Około północy C.B. przyjęto na oddział neurochirurgii Dziecięcego
Szpitala Klinicznego im. Marii Skłodowskiej-Curie z następującą diagnozą: ostry
uraz mózgu, złamanie kości nosowych, krwiak i uraz lewego oka, uszkodzenie wargi
górnej, siniaki na twarzy i prawym ramieniu. Chłopca wypisano ze szpitala 8
marca 2004 r. o godz. 11.00, półtorej doby po przyjęciu. C.B. powiedział
przedstawicielowi APADOR-CH, że wówczas wciąż czuł się bardzo źle. Jego matce
również nie podobało się, że syna wypisano tak wcześnie. Mówi, że rodzina
prosiła o przeprowadzenie wszelkich koniecznych badań, pozwalających uniknąć
dalszych komplikacji. Krewni chłopca nie zgodzili się z opublikowanym w prasie
stanowiskiem szpitala, jakoby C.B został przedwcześnie wypisany na życzenie
rodziny i twierdzą, że zwolnienie ze szpitala odbyło się pod naciskami ze strony
policji. C.B. przypomniał sobie, że w czasie jego hospitalizacji, na oddział
przyszedł szef 14-ego Komisariatu Policji i pytał lekarzy, jak długo mają zamiar
go trzymać.


 


           
10 marca, w czasie rozmowy z przedstawicielem APADOR-CH, C.B. dalej czuł
się źle, lewe oko miał wciąż opuchnięte a naczynia krwionośne oka popękane. Tego
samego dnia udał się do sądowej instytucji medycznej, skąd został skierowany do
szpitala w Bukareszcie w celu wykonania dalszych badań.


 


           
Nawiązując do wydarzeń z 6 marca 2004 r., Alexandru Nedelescu, właściciel
firmy taksówkarskiej Speed Taxi, powiedział przedstawicielowi APADOR-CH, że
wieczorem tego dnia, samochód należący do Speed Taxi został zatrzymany przez
patrol policji z Komisariatu nr 14 w pobliżu mostu Timpuri Noi przy ulicy
Văcăreşti.
Samochód miał tymczasową tablicę rejestracyjną, nie był wyposażony w taksometr i
w tym dniu nie był używany do pełnienia usług taksówkarskich. Policjant poprosił
kierowcę o okazanie dowodu osobistego i licencji. Kierowca nie mógł przedstawić
licencji, bowiem samochód nie był jeszcze używany jako taksówka. Jeden z
pasażerów nie miał przy sobie dowodu osobistego, więc został wyciągnięty przez
policjanta z samochodu i wepchnięty do radiowozu. Kierowca zadzwonił do
właściciela firmy, by przyjechał wyjaśnić sprawę licencji. Alexandru Nedelescu
jak i inni kierowcy Speed Taxi przybyli na miejsce zajścia i zobaczyli, że w
radiowozie policjanci biją jednego z pasażerów. Widząc zachowanie policjantów,
taksówkarze, w liczbie około 20, otoczyli radiowóz swoimi samochodami.


 


           
W tej samej chwili nadjechały dwie furgonetki oraz samochód terenowy z
około 15-20 agentami SPIR, ubranymi na czarno, w kominiarkach. Funkcjonariusze
SPIR zaczęli rzekomo bić i kopać taksówkarzy oraz uderzać ich bronią i innymi
przedmiotami. Alexandru Nedelescu został wepchnięty do radiowozu, gdzie
zobaczył, jak policjanci biją jego wspólnika, dwóch taksówkarzy, mężczyznę
rozwożącego pizzę i Cristiana Bujorę. Wszyscy oni zostali zawiezieni do
komisariatu i ostatecznie, po złożeniu zeznań, zwolnieni. Jeszcze przed północą
zaatakowani taksówkarze trafili do Szpitala Klinicznego Floreasca i Szpitala
Colţea.
U jednego z nich lekarze stwierdzili złamanie żeber, u innego złamanie kości
nosowej. Zgodnie z oświadczeniem złożonym przez Alexandru Nedelescu, na wskutek
opisanych zajść 12 kierowców jego firmy odniosło obrażenia
ciała.


 


 


Rzekome
złe traktowanie Daniela
Ionuţa
Nistora


           
4 maja 2004 roku
Evenimentul
Zilei

opisał przypadek jedenastoletniego Daniela
Ionuţa
Nistora, poddanego złemu traktowaniu ze strony policjanta w mieście Roman. 29
kwietnia br. Daniel Ionu
ţ
Nistor został zabrany do komisariatu policji, po tym, jak oskarżono go o
kradzież 150.000 lei (ok. 4 euro) innemu dziecku w kawiarence internetowej przy
ulicy
Ştefan
cel Mare.

Jak miał stwierdzić chłopiec, w komisariacie był bity przez policjanta gumową
pałką po plecach i po stopach w celu przyznania się do popełnienia zarzucanego
czynu. „Policjant, który mnie bił był gruby i miał wąsy. Zmusili mnie do
złożenia zeznań, w których musiałem się przyznać, że ukradłem, choć tego nie
zrobiłem”, mówi Ionu
ţ
Nistor.


 


           
Jak donosi agencja prasowa RomNET, rodzice chłopca złożyli skargę na
policjanta. Zaprzecza temu szef komisariatu. Przyznaje jednak, że wszczęte
zostało wewnetrzne dochodzenie, mające na celu ustalić, czy w czasie czynności
dochodzeniowych miały miejsce nadużycia.


 


 


WIADOMOŚCI
DOT. STARSZYCH SPRAW


 


Rzekome
złe traktowanie Gheorghe Notara (AI Index: EUR 39/18/96 oraz EUR
39/005/2002)


W
lipcu 1996 roku policjanci i strażnicy miejscy z Târgu Mureş

mieli rzekomo źle traktować siedemnastoletniego wówczas Gheorghe Notara Juniora
i dwóch innych romskich chłopców. Rodzina Notara złożyła skargę w Europejskim
Trybunale Praw Człowieka (ECHR), bowiem władze rumuńskie nie przeprowadziły
dokładnego dochodzenia w tej sprawie.


 


           
5 lutego 2004 roku ECHR otrzymał oświadczenie rumuńskiego rządu, z
którego wynika, że z Gheorghe Notarem zawarto ugodę i zaproponowano mu finansowe
odszkodowanie. W oświadczeniu wymieniono ponadto inne środki, jakie rząd
zobowiązał się przedsięwziąć, a mianowicie:


§        
rząd
wprowadzi reformę systemu opłat skarbowych w celu zwolnienia z podatku
postępowań związanych ze szkodami spowodowanymi naruszeniami artykułu 3
Konwencji (co pozwoli znacznie większej liczbie ofiar policyjnego złego
traktowania na podjęcie starań o przyznanie odszkodowań);


§        
zgodnie
z punktem 2 art. 6 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i
Podstawowych Wolności rząd poinformuje siły policyjne o właściwych sposobach
działania pozwalającym na poszanowanie zasady domniemanej
niewinności;


§        
rząd
będzie kontynuował starania z zakresu ochrony dzieci na poziomie krajowego prawa
i wewnętrznych strategii, które na dziś dzień już całkowicie wyparły prawa
obowiązujące w chwili zajścia zdarzenia;


§        
rząd
jest zdania, że nadzór nad realizacją postanowień Trybunału prowadzony przez
Komitet Ministrów Rady Europy jest właściwym mechanizmem gwarantującym dalsze
postępy w tej dziedzinie;


 


Do
oświadczenia dołączono pismo, w którym rząd potwierdza, że przepisy prawa
obowiązujące w dniu zajścia zdarzenia zostały już zmienione. Rząd podkreślił, że
powołano Ministerialną Komisję ds. Ochrony Dziecka oraz specjalne służby
socjalne, mające pilnować, by dzieci były osadzane we właściwych warunkach. Rząd
zaznaczył, że rodzice mają prawo do utrzymywania bezpośredniego i stałego
kontaktu z zatrzymanymi dziećmi i zapowiedział dalsze reformy w tej dziedzinie.


 


 


Rzekome
złe traktowanie

Ioany
Silaghi (AI Index: EUR 39/005/2002)


           
Według
doniesień, 5 kwietnia 2001 roku major M. dopuścił się złego traktowania
piętnastoletniej wówczas Ioany Silaghi, której towarzyszyła szesnastoletnia
koleżanka Teodora Stanciu. Rodziny obydwu dziewcząt złożyły skargi u Prokuratora
Wojskowego w Oradei.


 


           
W piśmie z dnia 27 kwietnia 2004 Amnesty International została
poinformowana przez rumuńskiego Ministra Administracji i Spraw Wewnętrznych, że
wskutek przeprowadzonego dochodzenia wszczętego w sierpniu 2001 roku przez
wspomnianą prokuraturę, major M. został przeniesiony do rezerwy i uznany za
niezdolnego do pełnienia służby wojskowej. 9 kwietnia 2002 roku Okręgowy Sąd
Wojskowy w Bukareszcie skazał majora M. na rok więzienia. Wyrok ten został
następnie warunkowo zawieszony na 3 lata. 16 lipca 2002 roku Wojskowy Sąd
Apelacyjny oczyścił majora M. z zarzutów, lecz ukarał go grzywną w wysokości
1.500.000 lei (ok. 37 euro).


 


           
Zarówno prokurator wojskowy jak i major M. wnieśli apelację do Sądu
Najwyższego. 12 czerwca 2003 roku Sąd Najwyższy unieważnił postanowienie sądu
niższej instancji, zmniejszył karę roku więzienia do sześciu miesięcy oraz
utrzymał w mocy warunkowe zawieszenie na okres 2 lat i sześciu miesięcy. Wyrok
ten jest prawomocny.


 


 


ZALECENIA
AMNESTY INTERNATIONAL


 


           
Amnesty International kolejny raz wzywa władze
rumuńskie:


 


§        
do
zapewnienia, że bezzwłocznie po zgłoszeniu każdego przypadku złego traktowania
czy torturowania dzieci, zgodnie z Art. 12
Konwencji ONZ
przeciwko torturom i innemu okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu
traktowaniu lub karaniu, przeprowadzane jest bezstronne i gruntowne
dochodzenie;


§        
do podawania do
publicznej wiadomości pełnych wersji protokołów z przeprowadzanych dochodzeń i
pociągnięcia do odpowiedzialności każdej osoby podejrzanej o torturowanie czy
złe traktowanie dzieci;


§        
do zapewnienia,
że rodzice są informowani o miejscu, w którym dziecko jest przetrzymywane oraz
że przy przesłuchiwaniu dziecka przez prokuratora lub uprawnionego do tego
funkcjonariusza obecny jest prawnik lub bliska osoba dziecka


§        
do zapewnienia,
że żadne dziecko nie jest pozbawione wolności bezprawnie ani
samowolnie


§        
do zapewnienia,
że policjanci są szkoleni zgodnie z międzynarodowymi standardami postępowania z
osobami nieletnimi


§        
w celu
zapobieżenia dalszych przypadków złego traktowania, do zapewnienia, że przez
cały okres trwania aresztu, od samego zatrzymania, przestrzegane są prawa
dziecka, a w szczególności:


o       
prawo do
informacji o powodach aresztowania;


o       
prawo
do przesłuchiwania wyłącznie w obecności prawnika lub bliskiej
osoby;


o       
prawo
do powiadomienia krewnych lub innych bliskich osób o aresztowaniu lub
zatrzymaniu oraz o miejscu przetrzymywania;


o       
prawo
do dostępu do lekarza oraz do właściwej opieki medycznej.


 


Amnesty
International apeluje także do Ministra Spraw
Wewnętrznych:


 


§        
o
regularne publikowanie statystyk dotyczących liczby skarg związanych z torturami
czy złym traktowaniem dzieci, w tym liczby funkcjonariuszy, przeciwko którym
prokuratorzy wnieśli oskarżenia






[1] Tożsamość policjantów, o których mowa w
niniejszym raporcie, jest znana Amnesty International



[2] Tożsamość dzieci, o których mowa w niniejszym
raporcie, jest znana Amnesty International

Podoba Ci się to co robimy? Nasze działania są możliwe dzięki regularnym darowiznom od osób prywatnych. Włącz się! Możesz zmienić lub uratować ludzkie życie!
Pomagaj prowadzić działania edukacyjne
Pomagaj wpływać na zmianę prawa
Pomagaj wysyłać badaczy do stref kryzysu

Działaj teraz!

Żądamy natychmiastowego zakończenia ataków na ludność cywilną Ukrainy!

4817