Trwa blokada Twittera w Turcji – jak przebiegają linie frontu w walce o wolność w Internecie? – Amnesty International

Trwa blokada Twittera w Turcji – jak przebiegają linie frontu w walce o wolność w Internecie?

Tuż przed niedzielnymi wyborami tureckie władze zdecydowały nie tylko o zablokowaniu dostępu do Twittera - podobną decyzję podjęły także odnośnie popularnego serwisu YouTube. Rodzi to obawę o szersze, rozmyślne tłumienie wolności wypowiedzi.<br /> <br />

Andrew Gardner, badacz Amnesty International ds. Turcji. Relacja z 25 marca 2014.

Korzystanie z Twittera i Facebooka zwiększyło się gwałtownie w czasie ostatnich protestów w Parku Gezi i na Pl. Taksim. © OZAN KOSE/AFP/Getty Images
Korzystanie z Twittera i Facebooka zwiększyło się gwałtownie w czasie ostatnich protestów w Parku Gezi i na Pl. Taksim. © OZAN KOSE/AFP/Getty Images

Blokada Twittera rozpoczęła się około godziny 11 w czwartek wieczorem (20 marca, przyp. tłum.). Mój telefon zaczął dzwonić: czy dobrze zrozumiałem, zablokowali Twittera? Stworzyło się zamieszanie, nie wiadomo było, kto może wejść na Twittera, kto nie, i dlaczego? I czy rząd rzeczywiście zdecydowałby się podjąć takie działania – bezwstydnie zaatakować wolność słowa – zaledwie tydzień przed wyborami samorządowymi.

Tak, właśnie tak się stało i po pięciu dniach Twitter w Turcji jest nadal zablokowany i nie wiadomo, kiedy to ulegnie zmianie.

Nie było to jednak kompletnym zaskoczeniem. Cztery godziny przed blokadą, na wiecu wyborczym, Premier Turcji Recep Tayyip Erdogan straszył „zniszczeniem” Twittera. I jak sam o tym mówił, osobiście wydał taki rozkaz. To podręcznikowy przykład prowadzenia polityki i naruszania praw człowieka w Turcji.

Do 1-szej nad ranem dużo osób dowiedziało się już jak ominąć blokadę poprzez zmianę ustawień komputera czy smartfona – skutecznie maskując swoje położenie geograficzne. Słowa używane poprzednio tylko przez specjalistów komputerowych, typu DNS (System Nazw Domenowych) czy VPN (Wirtualna Sieć Prywatna), stały się przez noc chlebem powszednim.

Darmowe serwery DNS firmy Google były udostępniane na ścianach portali społecznościowych jak i na zwykłych ścianach w postaci graffiti. Dzień po tym jak blokada weszła w życie, ruch sieciowy na Twitterze w Turcji wzrósł o 30%, w porównaniu do dnia poprzedniego. W weekend władze postanowiły wykorzystać inną formę blokady, trudniejszą do obejścia, a mimo to Twitter w Turcji nadal funkcjonuje.

Dlaczego rząd obstaje przy tej powszechnie krytykowanej i jak się okazuje, bezskutecznej próbie uciszenia Twittera?

Odpowiedź na to pytanie leży gdzieś pomiędzy głośno deklarowaną nietolerancją wobec wszelkich form protestu, a niedawnym pojawieniem się nagrań domniemanych rozmów telefonicznych potwierdzających zarzuty korupcji wobec przedstawicieli rządu. W obu przypadkach Twitter funkcjonował, jako środek przekazu tych informacji.

Ironicznie, Premier – zagorzały użytkownik Twittera – jest oburzony tym, jaką rolę odegrał Twitter, jako nośnik wyrażanej dezaprobaty.

Pomijając ten osobisty powód, takie działania nabierają sensu jedynie w kontekście szerszej strategii ograniczania wolności w Internecie. Kiedy w lutym rząd wydał poprawkę do Prawa Internetowego, dało im to możliwość blokowania zawartości Internetu. Jednak nawet w odniesieniu do tej poprawki, legalność blokady Twittera jest wątpliwa, gdyż sąd nie wydał postanowienia o nałożeniu takiej blokady.

Premier powiedział także, że zarówno YouTube jak i Facebook – oba serwisy społecznościowe mają swoje biura w Turcji – stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, sygnalizując w ten sposób, że również mogą być zablokowane. Rząd chce, aby Twitter miał swojego przedstawiciela w Turcji, na którego władze mogłyby wywierać presję.

Stanowi to ostrzeżenie, na temat tego, co może przynieść przyszłość. Media głównego nurtu w Turcji są zastraszane przez rząd. Pytanie tylko czy to samo stanie się z portalami społecznościowymi.

Czy Premier lub jeden z jego doradców, mógłby zadzwonić do jednego z serwisów społecznościowych i nakazać usuniecie niewygodnej zawartości? Powołując się na nagrania, jakie niedawno wyciekły do Internetu, tak właśnie się stało, gdy w czerwcu Premier zadzwonił do Redaktora Naczelnego informacyjnego kanału telewizyjnego HaberTurk z żądaniem zatrzymania transmisji na żywo z przemowy przewodniczącego partii opozycji.

Serwisy społecznościowe, ich użytkownicy oraz każdy, kto ceni sobie wolność słowa, powinien być świadomy tego problemu i wypowiadać sprzeciw, również przy pomocy mediów społecznościowych.

Obserwuj @andrewegardner i @AmnestyOnline na Twitterze.

Czytaj więcej:

Turcja zwiększa cenzurę blokując serwis YouTube tuż przed wyborami  (28 marca 2014) >>>

Tłumaczyła Magdalena Altan

Podoba Ci się to co robimy? Nasze działania są możliwe dzięki regularnym darowiznom od osób prywatnych. Włącz się! Możesz zmienić lub uratować ludzkie życie!
Pomagaj prowadzić działania edukacyjne
Pomagaj wpływać na zmianę prawa
Pomagaj wysyłać badaczy do stref kryzysu

Działaj teraz!

Uratujmy rosyjską artystkę uwięzioną za antywojenny protest

Powiązane tematy

Powiązany temat

Iran: Społeczność międzynarodowa musi pilnie podjąć odpowiednie kroki w obliczu brutalnego tłumienia demonstracji po śmierci Mahsy Amini

Powiązany temat

Rosja: Władze wprowadzają nowe przepisy karne by stłumić krytykę wojny w Ukrainie

Powiązany temat

Iran/Turcja: Uciekający z Afganistanu uchodźcy ostrzeliwani i bezprawnie zawracani na granicach

5432