Tunezja: Wolność słowa w śmiertelnym niebezpieczeństwie

Kilka dni temu w Tunisie, w rocznicę proklamowania Republiki Tunezyjskiej, zamordowany został Mohamed Brahmi, lider tunezyjskiej opozycyjnej partii El Tayyar El Chaabi. To już drugie zabójstwo polityczne w Tunezji w ciągu ostatnich kilku miesięcy – w lutym tego roku zginął Chokri Belaid, lider lewicowej opozycji. Jak donoszą media, obaj politycy zostali zastrzeleni z tej samej broni.

W Tunisie i Sidi Bouzid, gdzie zaczęła się tunezyjska rewolucja i tzw. Arabska Wiosna, na ulice wyszły tysiące osób, poruszonych morderstwem drugiego już polityka opozycji. Przed służbami porządkowymi stoi kolejne wyzwanie: muszą powstrzymać się od nadmiernego użycia siły i zapewnić ludności możliwość uczestnictwa w pokojowych protestach.

Tunezyjskie władze demonstrują coraz większy brak tolerancji wobec osób, które krytykują urzędników i instytucje państwowe lub wyrażają opinie uznawane za „nieprzyzwoite” czy „obrazę moralności publicznej”. Stopniowo w kolejnych sferach życia w Tunezji ograniczana jest wolność wypowiedzi. Coraz więcej tematów otrzymuje etykietę „tabu” – ich poruszanie grozi karą więzienia. Ta niepokojąca tendencja wyraża się także w kolejnych procesach sądowych działaczy społecznych i blogerów. Jednym z nich jest Hakim Ghanmi, który stanął przed trybunałem wojskowym za publiczne krytykowanie wojskowego szpitala i traktowania w nim pacjentów. Został oskarżony o zniesławienie i podważenie reputacji armii, za co grozi mu do 3 lat więzienia. Ghanmi w ogóle nie powinien stanąć przed sądem za korzystanie z wolności słowa, tym bardziej cywil nie powinien być sądzony przez organ wojskowy.

A co gwarantuje tunezyjskie prawo? Na początku czerwca tego roku mieliśmy okazję zapoznać się z projektem nowej Konstytucji Republiki Tunezyjskiej. Mimo pewnych pozytywnych zmian, tekst dokumentu wciąż ogranicza w znacznym stopniu fundamentalne prawa człowieka: do życia, wolności wypowiedzi, zgromadzeń, stowarzyszania się i swobodnego przemieszczania się. Artykuły obejmują klauzule, które niosą ze sobą ryzyko arbitralnego ograniczania wolności obywateli. Ponadto przepisy umożliwiają pozbawienie tychże praw w sytuacji wprowadzenia stanu wyjątkowego.

W sprawie morderstw Brahmiego i Belaida niezbędne jest niezależne, rzetelne śledztwo. Zadośćuczynienie sprawiedliwości powinno być dla Tunezji w tej chwili priorytetem. Jak dotąd nikt nie poniósł odpowiedzialności za żadne ze wspomnianych zabójstw. Akty przemocy powinny być też ostrzeżeniem dla tunezyjskich władz. Ich obowiązkiem jest chronić wszystkich obywateli – również tych, którzy krytykują rządzącą partię.

Żona Mohameda Brahmiego powiedziała po śmierci swojego męża: „Przestępczy gang zabił wolny głos”. Brahmi był jednym z tych głosów, które pozwoliły sobie na krytykę władz – miał odwagę korzystać z przysługującego mu prawa do wolności słowa.

Autorka: Aleksandra Zielińska, koordynatorka kampanii Amnesty International

Podoba Ci się to co robimy? Nasze działania są możliwe dzięki regularnym darowiznom od osób prywatnych. Włącz się! Możesz zmienić lub uratować ludzkie życie!
Pomagaj prowadzić działania edukacyjne
Pomagaj wpływać na zmianę prawa
Pomagaj wysyłać badaczy do stref kryzysu

Działaj teraz!

Groźba 10 lat więzienia za rozwieszanie plakatów

Powiązane tematy

Powiązany temat

Białoruś: Zmasowane ataki na prawa człowieka przed wyborami prezydenckimi

Powiązany temat

Syria: ONZ nie może przerwać pomocy dla cywilów na północnym zachodzie Syrii, gdzie wciąż dochodzi do rosyjskich i syryjskich zbrodni wojennych

5463