Wyspa Manus: Australia skazuje uchodźców na życie w niepewności i niebezpieczeństwie

Nowe ośrodki nie spełniają podstawowych potrzeb uchodźców, w tym bezpieczeństwa;
Uchodźcy mówią, że żyją w ciągłym strachu przed przemocą;
Australia musi zakończyć politykę okrucieństwa wobec osób poszukujących ochrony.

Australijski rząd porzucił setki uchodźców i osób ubiegających się o azyl w Papui Nowej Gwinei (PNG), pozostawiając ich w sytuacji, która bardziej przypomina karę, a nie ochronę – podała Amnesty International w dzisiejszym raporcie.

Raport Punishment not protection: Australia’s treatment of refugees and asylum seekers in Papua New Guinea dokumentuje, w jaki sposób uchodźcy zostali przymusowo wyeksmitowani z obozu na wyspie Manus w listopadzie 2017 r., a następnie przeniesieni do nowszych, ale niedostosowanych miejsc, w których przemoc ze strony lokalnej społeczności pozostaje ciągłym zagrożeniem.

„Przenoszenie uchodźców i osób ubiegających się o ochronę z jednej rozpaczliwej sytuacji do drugiej nie jest rozwiązaniem, to tylko przedłużenie cierpienia ludzi. Nowe ośrodki na wyspie Manus nie tylko stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa, ale oznaczają także brak dostępu do podstawowych świadczeń” – powiedziała Aleksandra Fertlińska, koordynatorka kampanii w Amnesty International.

Zamiast wdrażać nowe, kreatywne sposoby uchylania się od odpowiedzialności i naruszania prawa międzynarodowego, rząd australijski musi zakończyć tę świadomą politykę okrucieństwa i zaniedbań. Musi zrobić jedyną bezpieczną i legalną rzecz, jaką jest doprowadzenie tych ludzi do australijskich brzegów i zaoferowanie im ochrony, której potrzebują i na którą zasługują.

Przeniesienie z jednego niebezpiecznego obozu do drugiego

Australia wycofała wszystkie świadczenia z pierwotnego obozu dla uchodźców na wyspie Manus – gdzie od 2013 r. wysłała setki ludzi w ramach nielegalnej polityki prowadzenia zamorskich ośrodków. Po tym, jak mężczyźni w ośrodku przeprowadzili pokojowe protesty i odmówili jego opuszczenia, policja PNG przymusowo eksmitowała i przeniosła ich do trzech nowych obiektów pod koniec listopada 2017 r.

Badanie Amnesty International – oparte o wywiady z 55 uchodźcami i osobami ubiegającymi się o ochronę – ujawnia, że nowe ośrodki są dalekie od zapewnienia bezpieczeństwa i nie rozwiązują podstawowych problemów związanych z polityką prowadzenia eksterytorialnych ośrodków. 

Kilku uchodźców zostało brutalnie zaatakowanych w ostatnich latach na wyspie Manus przez jej mieszkańców. W żadnym z tych przypadków nie wszczęto postępowania sądowego. Nowsze ośrodki oferują jeszcze mniej ochrony niż poprzednie – są nie tylko bliżej miasta Lorengau, ale także brakuje im podstawowej infrastruktury zapewniającej bezpieczeństwo, takiej jak ogrodzenia.

Wielu uchodźców powiedziało Amnesty International, że zbyt obawiało się opuszczenia ośrodków ze względu na ryzyko gwałtownych ataków lub rabunków dokonywanych przez mieszkańców wyspy. Powtarzające się przypadki niewszczynania dochodzenia przez policję i brak pociągania sprawców do odpowiedzialności, jeszcze bardziej podważyły zaufanie do władz i stworzyły atmosferę bezkarności.

Joinul Islam, 42-letni mężczyzna z Bangladeszu, powiedział:
„Nie jeżdżę do Lorengau, ponieważ Lorengau jest bardzo niebezpiecznym miejscem. Gdy trzy miesiące temu przyjechałem do Lorengau, ktoś przeciął moją rękę. Zabrali moją komórkę i pieniądze. To bardzo niebezpieczne miejsce… Nie chcę przyjeżdżać do Lorengau”.

„Uchodźcy powiedzieli nam, że zostali obrabowani i napadnięci zarówno na wyspie Manus, jak i w Port Moresby. Policja odmówiła działania nawet w najpoważniejszych przypadkach zastosowania przemocy. Najważniejsze jest to, że Papua Nowa Gwinea nie zapewnia bezpiecznego i zrównoważonego rozwiązania dla uchodźców wysłanych tam przez Australię” – powiedziała Aleksandra Fertlińska.

21 stycznia 2018 r., Agencja ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) również zauważyła, że „mimo, że nie ma formalnej godziny policyjnej, lokalna policja doradziła wszystkim uchodźcom i osobom ubiegającym się o ochronę, aby każdego wieczoru wracali do swoich miejsc noclegowych do godziny 18, aby złagodzić zagrożenia bezpieczeństwa”.

Konsekwencje zdrowotne

Uraz psychiczny związany z przedłużającym się pobytem w detencji poważnie odbija się na uchodźcach, a 88% z nich cierpi na depresję lub zespół stresu pourazowego. Mimo to, nowe ośrodki są obsługiwane tylko przez jedną małą klinikę medyczną i publiczny szpital, co jest rozwiązaniem dalekim od wystarczającego, by zaspokoić potrzeby uchodźców.

Uchodźcy nadal podlegają poważnym ograniczeniom swobody przemieszczania się. Większość nie może opuścić wyznaczonych miejsc zakwaterowania na wyspie Manus lub w Port Moresby. Zmuszeni są przetrwać otrzymując podstawowy zasiłek na utrzymanie, który nie wystarcza na pokrycie kosztów wyżywienia, lekarstw i innych wydatków.

Władze PNG nie zapewniły tym osobom stałego statusu uchodźcy, dostępu do dokumentów podróży i dokumentów tożsamości ani możliwości uzyskania długoterminowej pracy, co jest niezbędne dla udanej integracji uchodźców. Biorąc pod uwagę trudności w zarobieniu na życie i ciągłe zagrożenie przemocą, osiedlenie się w Papui-Nowej Gwinei okazało się prawie niemożliwe dla uchodźców, którzy próbowali tego dokonać.

Australia musi zapewnić prawdziwe rozwiązanie

Po prawie pięciu latach rząd australijski nie dostarczył żadnych wykonalnych lub zrównoważonych rozwiązań dla uchodźców, którzy zostali przymusowo przetransferowani do Papui Nowej Gwinei. Uchodźcy są faktycznie zmuszeni do wyboru między powrotem do własnego kraju lub przejściem do podobnego ośrodka na Nauru.

Kilku „szczęśliwców” – w sumie około 83 osoby – otrzymało „bilet loteryjny” z możliwością osiedlenia się w USA, ale jest to długi i arbitralny proces, który nie jest otwarty dla wszystkich. 

„Australijski rząd musi położyć kres okrutnej polityce i natychmiast doprowadzić uchodźców i ubiegających się o ochronę do Australii lub bezpiecznego kraju trzeciego” – powiedziała Aleksandra Fertlińska.

W krótkim czasie władze w Papui Nowej Gwinei i Australii muszą zrobić wszystko, aby zapewnić uchodźcom bezpieczeństwo. Muszą zapewnić, że zabezpieczone są ich podstawowe potrzeby, a ich bezpieczeństwo nie jest zagrożone.

Zdjęcie: Ośrodek detencji na Wyspie Manus, 2012 r. Autor: DIAC images, źródło: commons.wikimedia.org, CC BY 2.0.
Podoba Ci się to co robimy? Nasze działania są możliwe dzięki regularnym darowiznom od osób prywatnych. Włącz się! Możesz zmienić lub uratować ludzkie życie!
Pomagaj prowadzić działania edukacyjne
20 zł miesięcznie
Pomagaj organizować akcje i kampanie
30 zł miesięcznie
Pomagaj wysyłać badaczy do stref kryzysu
50 zł miesięcznie

Działaj teraz!

Pomóż odnaleźć Artura Aydamirova!

Powiązane tematy

Powiązany temat

Mjanma: Aung San Suu Kyi traci tytuł Ambasadorki Sumienia Amnesty International

Powiązany temat

Chiny: policja zaprzestała prześladowań obrończyni praw człowieka