Zarówno w Izraelu, jak i w Strefie Gazy prawa człowieka są ostatnią linią obrony

Yonatan Gher, Dyrektor Zarządzający Amnesty International Izrael

Mój brat i ja zupełnie inaczej odbieramy obecny konflikt między Izraelem a Strefą Gazy. On, 20-latek odbywa służbę wojskową i walczył w Strefie Gazy. Z drugiej strony jestem ja, dyrektor zarządzający Amnesty International w Izraelu, organizacji silnie zaangażowanej w dokumentowanie i prowadzenie kampanii dotyczącej zbrodni popełnianych przez obie strony konfliktu. Odmówiłem również służby wojskowej ze względu na moje przekonania.

 

Izraelski żołnierz obok artylerii, Gaza, 21 lipca 2014. Fot. ABIR SULTAN/EPA
Izraelski żołnierz obok artylerii, Gaza, 21 lipca 2014. Fot. ABIR SULTAN/EPA

Fakt, że spędzam całe dnie martwiąc się o niego i o innych członków rodziny w podobnej sytuacji, nie wpływa na moje stanowisko w tej sprawie. Kiedy ma się tak skomplikowaną sytuację rodzinną, humor jest często najlepszym rozwiązaniem, tak więc czasem śmiejemy się, że jeśli reszta świata zwróci uwagę na apel Amnesty International o embargo na broń, ja pierwszy przyjdę po jego pistolet.

W tej części świata humor jest jednym z naszych sposobów radzenia sobie z ciężkimi sytuacjami. Od początku konfliktu zginęło ponad 1800 Palestyńczyków oraz 64 izraelskich żołnierzy i trzech cywilów. Każda z tych śmierci – dzieci, noworodków, kobiet, starszych ludzi, mężczyzn – zarówno w Strefie Gazy, jak i w Izraelu, jest tragiczna. Debata publiczna w Izraelu stara się wyważyć stosunek do faktów. Jeśli musisz wyrazić smutek z powodu śmierci Palestyńczyków, postaraj się chociaż okazać go słabiej niż po śmierci Izraelczyka. I nie zapomnij zaznaczyć, że to również wina Hamasu. Zwyczajny żal oznacza, że coś jest z tobą nie w porządku: ewidentnie przejmujesz się bardziej nimi niż swoimi ludźmi. Zdrajca.

Jako że odmawiam brania w tym udziału i zamiast tego każde życie uważam za święte, bezwzględnie, niezależnie od kontekstu i wytłumaczenia, uważam dyskusję na temat praw człowieka za dobre schronienie. Prawa człowieka stoją na fundamentach najwyższych zasad moralnych narodów świata. My w Izraelu powinniśmy być szczególnie przywiązani do praw człowieka, jako że zostały stworzone bezpośrednio po drugiej wojnie światowej, po to by ludzkość powiedziała „nigdy więcej” temu, co się wówczas wydarzyło.

Narody te wspólnie ustaliły, że władza absolutna jaką naród ma nad swoimi obywatelami oraz nad mieszkańcami państw, z którymi prowadzi wojnę, musi zostać ograniczona. Jest to kodeks, który przez wieki istniał w judaizmie: Arvut Hadadid, wzajemna odpowiedzialność międzyludzka albo, jak to często nazywa Amnesty International: Solidarność. Rzecz polega na tym, żeby narody wspierały się nawzajem, aby zapewnić każdemu obywatelowi świata wspólnie ustalony zbiór podstawowych praw.

Izrael pozostaje konsekwentny we wspieraniu działań tworzących narzędzia ochrony praw człowieka. Chodzi m.in. o aktywną rolę, jaką Izrael odegrał przy ustanawianiu Konwencji dotyczącej statusu uchodźców w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia oraz przy wprowadzaniu Traktatu o Handlu Bronią w zeszłym roku.

Niemniej jednak, jak tego doświadczyliśmy niezliczoną ilość razy, Izrael inne zasady narzuca światu, a według innych postępuje. Gdy działania, które odnośnie innego państwa obiektywnie można określić jako gwałcenie praw człowieka, zdarzają się tutaj, są nazywane „politycznymi”, a jeśli ktoś je krytykuje, zostanie oskarżony o „ignorowanie kontekstu”, albo – ulubione rozwiązanie Izraela – o „antysemityzm”.

Jest 2:30 w nocy, a ja właśnie wyciągnąłem z łóżka mojego pięcioletniego syna. Stoimy na klatce schodowej wskazanej jako „strefa bezpieczeństwa”, wyje syrena alarmowa. Za chwilę usłyszymy kilka głośnych huków, które – mamy nadzieję – będą dźwiękiem Żelaznej Kopuły przechwytującej pociski, które zostały wysłane, by nas zabić. Mój syn spędza poranki w przedszkolu, słuchając o broniących nas żołnierzach. Szczyci się swoim wujem – dzielnym żołnierzem. Dzieci rysują obrazki wysyłane jednostkom armii na front i wieszane na czołgach oraz działach. Wieczorem, gdy znów wyją syreny, pyta mnie, czy dzieci w Strefie Gazy też mają syreny. Tłumaczę, że dzieci w Strefie Gazy nie mają ani syren, ani Żelaznej Kopuły. „Co ich broni w takim razie?” – pyta mój syn.

Yonathan Gher, Dyrektor Zarzadzjacy Amnesty International Izrael. fot. Grzegorz Żukowski/Amnesty International.
Yonathan Gher, Dyrektor Zarzadzjacy Amnesty International Izrael. fot. Grzegorz Żukowski/Amnesty International.

Wygląda na to, że ostatnią linią obrony dla dzieci w Strefie Gazy, dla mojego dziecka i dla wszystkich innych cywilów po obu stronach konfliktu jest podtrzymywanie praw człowieka. Żywię głęboką nadzieję, że więcej osób z całego świata podejmie działanie i wezwie wszystkie walczące strony do powstrzymania się przed atakami na cywilów oraz wezwie własne kraje do pamiętania o Międzynarodowym Trybunale Karnym i wprowadzenia embarga na broń, byśmy wszyscy byli bezpieczni.

Wezwij obie strony konfliktu do ochrony cywilów. Podpisz petycję! >>>

Wyślij PILNA AKCJĘ! Powstrzymaj ataki na szpitale w Gazie! >>>

Podoba Ci się to co robimy? Nasze działania są możliwe dzięki regularnym darowiznom od osób prywatnych. Włącz się! Możesz zmienić lub uratować ludzkie życie!
Pomagaj prowadzić działania edukacyjne
Pomagaj wpływać na zmianę prawa
Pomagaj wysyłać badaczy do stref kryzysu

Działaj teraz!

Cywile w Syrii muszą być chronieni!

Powiązane tematy

Powiązany temat

Syria: ONZ nie może przerwać pomocy dla cywilów na północnym zachodzie Syrii, gdzie wciąż dochodzi do rosyjskich i syryjskich zbrodni wojennych

Powiązany temat

Patrick Zaki – obrońca praw człowieka aresztowany i torturowany za posty na facebooku

5414