Ukarane za sprzeciw wobec nienawiści

Catrinel Motoc, starsza koordynatorka kampanii europejskich, Amnesty International

Stanęłyśmy z banerem po prawej stronie ulicy. Zaczęli szarpać nas za ubrania, zostałam kilka razy kopnięta w plecy. Bałam się, że uderzą mnie w twarz. Ktoś splunął na mnie kilka razy. Ktoś wylał mi coś na plecy. Usunęli nas [z miejsca] siłą. Od tego czasu mam problem z szyją

– Elżbieta nigdy nie zapomni, co przydarzyło się jej i jej przyjaciółkom 11 listopada 2017 r.

Co roku tego dnia na ulicach Polski odbywają się marsze, by uczcić odzyskanie przez kraj niepodległości po zakończeniu I wojny światowej. Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Joachim Brudziński opisał sceny w centrum Warszawy z 2017 roku jako „piękny widok”. Ale zdjęcia i filmy z tego dnia pokazują inną rzeczywistość. Niektórzy z uczestników wznosili okrzyki o „białej Polsce”, dumnie prezentując rasistowskie i faszystowskie symbole. Niesiono ogromny transparent z napisem: „Europa będzie biała, albo bezludna”. Uczestnicy marszu trzymali zapalone flary i rzucali petardy.

Elżbieta jest jedną z 14 odważnych kobiet, które postanowiły zorganizować własny pokojowy protest przeciwko nienawiści. 13 z nich wmieszało się w tłum, aby w pewnym momencie rozwinąć baner z napisem „Stop faszyzm”, podczas gdy 14. uczestniczka filmowała całą akcję. Chwilę po rozwinięciu transparentu zostały werbalnie i fizycznie zaatakowane przez niektórych uczestników marszu. Nagrania z zajścia pokazują, jak uczestnicy marszu kopią, szarpią, plują i obrażają grupę kobiet trzymających transparent.

„Rozwinęłyśmy nasz baner. Na początku byli zaskoczeni. Potem zaczęli nas kopać i wyzywać. Ostatecznie usunęli nas z trasy przemarszu. Nie było naszym zamiarem zablokowanie marszu, po prostu chciałyśmy zaprezentować nasz przekaz i odejść” – powiedziała Agnieszka, jedna z aktywistek.

Kobiety doznały urazów, stłuczeń i skaleczeń. W pobliżu nie było policji, która ochroniłaby je przed atakiem. Jedna z nich po tym, jak został kopnięta, uderzyła głową o ziemię i straciła przytomność. Została jej udzielona pomoc medyczna.

Teraz, ponad rok od ataku można by się spodziewać, że sprawcy przemocy wobec grupy „14 kobiet przeciwko faszyzmowi” zostali pociągnięci do odpowiedzialności.

Ale dzisiejsza rzeczywistość w Polsce jest daleka od tego, czego mogliby się spodziewać ludzie wierzący w sprawiedliwość. Nadzieja zaatakowanych kobiet na to, że sprawiedliwości stanie się zadość i sprawcy przemocy zostaną ukarani została pogrzebana we wrześniu tego roku, gdy prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie. Uzasadnienie było absurdalne – prokurator stwierdziła, że sprawcy kopiąc, bijąc i opluwając jedynie wyrażali niezadowolenie, że grupa kobiet znalazła się na trasie ich przemarszu.

Uczestnicy marszu rzeczywiście dosadnie „okazywali niezadowolenie”.

Zostałam kopnięta kilka razy. Próbowali mnie odciągnąć, chwytając za szyję. Miałam siniaki na plecach. Oprócz kopania obrażali nas… Zostałam siłą odciągnięta na bok

– powiedziała Zofia, jedna z zaatakowanych kobiet.

Prokurator przyznała, że przemoc i obelgi kwalifikują się jako przestępstwa. Stwierdziła jednak, że nie ma „interesu publicznego”, aby ścigać sprawców i zaleciła kobietom wystąpienie z powództwem cywilnym.

Kiedy otrzymaliśmy decyzję prokuratury, poczuliśmy się bezbronni. Tak nie powinno być, powinno zostać przeprowadzone dochodzenie, a kobiety powinny uzyskać sprawiedliwość

– powiedział ich prawnik.

Dodatkowo kilka miesięcy po tym, jak zostały zaatakowane, kobiety dowiedziały się, że policja wszczęła dochodzenie przeciwko 13 z nich za „utrudnianie legalnego zgromadzenia”. Dziewięć aktywistek zostało oskarżonych i skazanych na karę grzywny i pokrycie kosztów postępowania sądowego.

Jedynie za pokojowe wyrażenie własnej opinii.

Przypadek 14 kobiet nie jest niestety wyjątkiem. W skutek pokojowych protestów przeciwko atakom rządu na prawa i wolności, setki protestujących zostało zatrzymanych przez policję, stając w obliczu długich postępowań prawnych i zarzutów. Władze często nie chronią pokojowo nastawionych demonstrantów przed nękaniem i przemocą ze strony skrajnie prawicowych lub nacjonalistycznych grup.

Kary przeciwko nam prawdopodobnie mają być lekcją i ostrzeżeniem, że protestujący będą surowo karani. Ale to nas nie zniechęci, nie damy się zastraszyć! Nie tylko szukamy sprawiedliwości dla siebie, ale chcemy również pokazać brak symetrii w traktowaniu innych osób, które tak jam my protestują

– powiedziała Krystyna, jedna z kobiet.

Grupa „14 kobiet przeciwko faszyzmowi” pozostaje niezachwiana w swojej walce o sprawiedliwą Polskę, w której ludzie wyrażający swoje poglądy podczas pokojowych demonstracji są chronieni przed atakami a nie karani.

Jesteśmy z nimi. Możesz zrobić to samo, przyłączając się do naszego apelu do polskich władz, aby zapewniły, że sprawcy przemocy zostaną pociągnięci do odpowiedzialności oraz że 14 odważnych kobiet nie zostanie ukaranych za swój pokojowy protest.


Zdjęcie w nagłówku: Warszawa, 11 listopada 2017. Copyright Tomasz Stępień.
Czytaj więcej:
„14 kobiet przeciw faszyzmowi” na Maratonie Pisania Listów 2018>>
Raport: Moc ulicy. W obronie wolności zgromadzeń w Polsce, czerwiec 2018>>
Raport: Polska: Demonstracje w obronie praw człowieka. Zastraszanie, inwigilacja i ściganie uczestników protestów, październik 2017>>
Podoba Ci się to co robimy? Nasze działania są możliwe dzięki regularnym darowiznom od osób prywatnych. Włącz się! Możesz zmienić lub uratować ludzkie życie!
Pomagaj prowadzić działania edukacyjne
20 zł miesięcznie
Pomagaj organizować akcje i kampanie
30 zł miesięcznie
Pomagaj wysyłać badaczy do stref kryzysu
50 zł miesięcznie

Działaj teraz!

Stań w obronie niezależnych sądów!

Powiązane tematy

Powiązany temat

Komitet Obrony Sprawiedliwości reaguje na zagrożenia niezawisłości sędziów i prokuratorów

Powiązany temat

Polska: Stop nękaniu sędziów, którzy występują do Trybunału Sprawiedliwości UE